niedziela, 15 grudnia 2013

Wenecka wyspa - cmentarz

Wyspa San Michele znajduje sie pomiedzy Wenecja a Murano. W 1837 roku zalozono tu cmentarz, na ktorym spoczywa miedzy innymi Igor Strawinski, slynny rosyjski kompozytor.

zrodlo: http://upload.wikimedia.org/

Opis cmentarza znajdziemy w dziele Jaroslawa Iwaszkiewicza "Wenecja i inne szkice" (Czytelnik, Warszawa 2008):
" Minelismy, jakby nie zwracajac na nia uwagi, cmentarna wyspe San Michele. Coz za dziwactwo, cala wyspa przeznaczona na cmentarz, bo ludzkie ciala musza sie rozsypywac w ziemi. Wiec kawal ziemi wyrywa sie morzu, grodzi bialymi marmurami po to, aby tam chowac cale pokolenia umarlych pokotem. Maly placyk, na ktorym laduja trumny, jest pelen wdzieku, jest ksztaltny i bialy i przeciwstawia sie zarowno trumnom, jak i gondolom. Nasze szybkie lodzie pedzone przez trytony mijaja te ustronne i smutne miejsca, gdzie widac nad murami niewiele cyprysow.
Co prawda z bliska wyglada to troche inaczej, niz czlowiek sobie wyobrazal. Na cmentarzu jest krematorium i zwloki nie spoczywaja w glebi ziemi, ale spalone, w formie proszkow przechowywane sa w glebokich szufladach czegos w rodzaju wysokich, bialych, marmurowych komod, stojacych dlugimi szeregami. Wyglada to bardzo nieladnie i ma w sobie malo nastroju.
(...) Cisza i spokoj niezwykle. Jakies blogie ukojenie konca przenika to miejsce. Co prawda dzien jest cudowny, kopula nieba przejrzysta i bez jednej chmurki. I wiosna, ktora bardzo przypomina ruskie lato."

niedziela, 8 grudnia 2013

27 kwietnia 2014

Papiez Franciszek oglosil date kanonizacji Ojca Swietego Jana Pawla II: 27 kwietnia 2014. Bedzie to Niedziela Milosierdzia Bozego.
Zrodlo: http://ocdn.eu/

Nasz papiez zostanie kanonizowany razem z papiezem Janem XXIII. Kto jedzie? :)

piątek, 30 sierpnia 2013

Tajemnica śmierci Caravaggia

Właśnie skończyłam czytać książkę Gillesa Lamberta o fascynującym życiu jednego z najważniejszych włoskich malarzy - Michelangelo Merisiego, czyli Caravaggio. Pozycja godna polecenia, ze względu na piękne reprodukcje oraz ciekawie napisaną biografię. Jednak jedna sprawa nie daje mi spokoju: Lambert podał dwie sprzeczne informacje na temat śmierci malarza.

W rozdziale pierwszym czytamy, że: "Za życia Caravaggia uznawano za gorszyciela nie do przyjęcia, jego śmierć nic w tym względzie nie zmieniła. Nigdy nie odnaleziono jego ciała, a byli i tacy, którzy twierdzili, że artysta sam zorganizował swoje zniknięcie i upozorował śmierć, aby uciec przed odpowiedzialnością karną."

W ostatnim rozdziale Lambert pisze: "Jego ciało znaleziono na brzegu w pewnej odległości od cytadeli (...). Umarł, patrząc w kierunku Rzymu, w lipcu 1610 roku."

No cóż, czyżby rażące niedopatrzenie?

Zastanawiając się jak to było naprawdę, zaglądnęłam do innych źródeł. Józef Andrzej Gierowski pisze tylko, że "[Caravaggio] zmarł na malarię". Według Lamberta jest to tylko jedna z teorii, ponieważ podejrzewano również że został zabity lub też jak już wcześniej pisałam, że sam upozorował swoją śmierć. Wikipedia podaje, że ciała malarza nie odnaleziono.

No to mamy zagadkę do rozwiązania :) Poniżej zamieszczam moje ulubione obrazy Caravaggia :)



 Anioł zwycięski
źródło:http://reprodukcje.org/
 Chłopiec ugryziony przez jaszczurkę
źródło:http://upload.wikimedia.org/

 Św. Mateusz z aniołem
źródło: http://upload.wikimedia.org/

Madonna dei Palafranieri
źródło: http://upload.wikimedia.org/

niedziela, 25 sierpnia 2013

Włoski sposób na arbuza

Właśnie dowiedziałam się ciekawą rzecz. Otóż sposób w jaki Włosi jedzą arbuzy różni się znacząco od sposobu Polaków. My kroimy ten owoc na plastry. Tymczasem Włosi przekrajają arbuz na pół i łyżką wygrzebują miąższ. W ten sposób jednocześnie kilka osób może zajadać się owocem - co sprzyja integracji ;) Ponadto w ten sposób nie dociera się od razu do tej mniej smacznej części przy samej skórce. Smak zmienia się powoli, wobec czego nasze kubki smakowe przyzwyczajają się do tego i "gładko" przechodzimy od części słodkiej, do tej mniej słodkiej przy samej skórce.
Muszę koniecznie wypróbować ten włoski sposób :))

źródło: http://student.wszia.edu.pl/

środa, 14 sierpnia 2013

Agresja wobec kobiet

Centrum Florencji. W jednym ze sklepów 33-letnia turystka z Irlandii pije kawę. Do lokalu wchodzi 25-letni Afrykanin i nagle zaczyna nachalnie całować Irlandkę. Turystka odpycha mężczyznę, pomaga jej przy tym 56-letni właściciel sklepu, Irańczyk. Handlarz zmusił Afrykanina do ucieczki i natychmiast zadzwonił na numer alarmowy 113. Chwilę później patrole policyjne zatrzymały uciekającego mężczyznę na ulicy Sant'Egidio. Zaprowadzony na posterunek Afrykanin został oskarżony o próbę dokonania przestępstwa seksualnego na kobiecie. Okazało się również, że mężczyzna jest zamieszany w handel narkotykami. Zdarzenie w centrum Florencji wywołało zdziwienie i zamieszanie wśród wielu turystów. Poszkodowana Irlandka doznała szoku, była zmieszana i zawstydzona.

Ta dzisiejsza informacja skłoniła mnie do napisania o problemie, który uważam za niezwykle poważny i niepokojący. Mam na myśli to, że my, młode kobiety, nie czujemy się bezpiecznie na ulicach naszych miast. Ja osobiście, jeśli nie jestem w towarzystwie mojego chłopaka czy moich przyjaciół/rodziny, obawiam się wychodzić sama z domu, ubrana w krótką spódniczkę czy bluzkę z dekoltem. Uważam to za absurd, że ubranie się w taki sposób, podkreślam nie wulgarny, ale po prostu podkreślający kobiecość, jest odbierane przez niektórych mężczyzn jako zaproszenie do agresywnych zachowań. Już "niewinne" według nich gwizdy czy komentarze są krzywdzące, obraźliwe. Dla mnie wprowadzają element strachu. Kilka tygodni temu szłam ulicą, środek dnia, ulica boczna więc mało ludzi. Mijam dwóch mężczyzn, wyraźnie pod wpływem alkoholu. Dzień gorący, więc mam na sobie spódnicę mini. Słyszę za sobą "ciekawe co masz pod tą spódniczką!". Przyspieszam kroku przestraszona. Skończyło się na obleśnym tekście. A co jeśli poszliby za mną?

Kilka dni temu sąsiadka wracała o godzinie 22 ze spaceru z psem. Kilka metrów od naszej bramy jakiś chłopak katował swoją dziewczynę na oczach grupki kumpli, którzy oczywiście nie kiwnęli nawet palcem. Sąsiadka podeszła i zaczęła krzyczeć, żeby ją zostawił. Chłopak odkrzyknął, żeby nie wtrącała się, bo dziewczyna go zdradziła i ma za swoje. Sąsiadka zatrzymała nadjeżdżający samochód Solid Security. Siedzący w środku pan stwierdził, że to nie jego sprawa i odjechał. Dziewczyna na szczęście uciekła.

Wszystkie te zdarzenia o których piszę zdarzyły się w wielkich miastach i wcale nie w środku nocy. Florencki przypadek pokazał, że kobieta może liczyć na pomoc a sprawca zostaje złapany. Czy tak samo byłoby w Polsce? Wątpię. Na pewno we Włoszech jest dużo przypadków agresji wobec kobiet, łącznie z tragicznymi finałami o których wciąż słyszę w telewizji i czytam w Internecie. Ale w Polsce jest chyba jeszcze gorzej. Zgwałcone kobiety muszą udowadniać, że nie sprowokowały napastnika, muszą się tłumaczyć z tego że miały na sobie krótką spódniczkę. To kraj, w którym mężczyzna powiedział, że "przecież nie da się zgwałcić prostytutki". Mamy XXI wiek a kobiety wciąż nie mogą się czuć bezpiecznie...

piątek, 9 sierpnia 2013

Kłótnia włoska kontra kłótnia polska

Dzisiaj w radiowej Czwórce Julia Wollner, redaktor naczelna "La Rivista", mówiła na temat włoskiej kłótni: o tym jak i o co kłócą się Włosi oraz o tym kto kłóci się częściej - Włosi czy Polacy.

źródło: https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/

Włoska kłótnia jest rytuałem, ma pewne formy, które trzeba zachować. Jeśli Włoch i Włoszka kłócą się na ulicy, to jest to cały (głośny) teatr. Jedno z nich zazwyczaj odwraca się i udaje, że odchodzi, a potem wraca i tak 3-4 razy. Julia Wollner twierdzi, że bardzo ciekawe są tematy włoskich kłótni. Na przykład często takim tematem jest miejsce w kuchni, teoretycznie powinno dotyczyć kobiet, ale również włoscy mężczyźni lubią sobie czasem pokucharzyć ;) Oczywiście kłótnie dotyczą też kontaktów z teściami a także jazdy samochodem, zwłaszcza parkowania.

Podobno statystycznie Polacy kłócą się częściej niż Włosi, ale w sposób mniej widoczny. Włosi dużo krzyczą, ale potem się godzą. Może właśnie tu tkwi sekret tego, że włoski naród jest uważany za najzdrowszy w Europie.

Zaproszony do studia psycholog zauważył, że kłótnie dotyczą sytuacji, gdy jedna ze stron  ma jakieś zdanie na dany temat, a druga osoba czuje się zaatakowana. O ile mamy prawo do sprzeczki czy ostrej wymiany zdań, to kłótnia jest definiowana jako przekraczanie pewnych granic, agresja, obrażanie drugiej osoby. Najważniejsze jest jak z kłótni wychodzimy, co później z niej wynika. Często świadomie manipulujemy kłótnią. Jest ona sygnałem, że coś dzieje się nie tak w naszym związku.

Moim zdaniem wszystko zależy od tego jaki mamy charakter i z kim jesteśmy w związku. Niektóre pary mogą w ogóle się nie kłócić i wychodzi im to na dobre, inne wręcz przeciwnie - często sprzeczają się, rozładowując w ten sposób napięcie. Jednak nigdy nie powinniśmy przekraczać granicy, obrażać niepotrzebnie partnera.

A Wy co myślicie na ten temat?

Łuk triumfalny Konstantyna Wielkiego


W pobliżu rzymskiego Koloseum znajduje się wspaniały Łuk Konstantyna Wielkiego, zbudowany w latach 312-315. Budowla miała upamiętnić 10 lat sprawowania władzy przez cesarza Konstantyna oraz jego zwycięstwo nad Maksencjuszem w bitwie o most Mulwijski (312 r.).

Nad bocznymi przelotami łuku o konstrukcji trójprzęsłowej, umieszczono po dwa medaliony pochodzące z czasów Hadriana (przedstawiające polowania i składanie ofiar bóstwom).


źródło:  http://upload.wikimedia.org/

Medaliony boczne przedstawiają Dianę, Słońce i Księżyc. Przeloty rozdzielają cztery kolumny w porządku korynckim, nad którymi umieszczono posągi przedstawiające podbite przez Trajana plemiona.

Łuk ma 21 m. wysokości, 25 m. szerokości i 7 m. głębokości.